poniedziałek, 17 września 2012

,,Mieszkanie''

Krótki shot, opowiadanie jak kto woli. Należy do serii tych nowszych ,w których mam nadzieję choć trochę się poprawiłam. Zapraszam do czytania.



Wstając cicho z łóżka, kładzie nagie stopy na chłodnej, drewnianej podłodze. Przez jej ciało przechodzi dreszcz z powodowany chłodem bijącym w mieszkaniu. Kroki echem odbijają się od czterech ścian pokoju. Kieruje się w stronę łazienki ,za której drzwiami jej ciało znika. Po krótkiej chwili daje się słyszeć szum wody ,a okienko w drzwiach lekko zaparowuje.
Młody mężczyzna ,leżący na łóżku powoli uchylił powieki ukazując swoje szare ,niedostrzegalne w panującym mroku tęczówki. Dostrzegłszy ,że jego partnerki nie ma obok cały się spiął i postanowił się podnieść co wywołało rwący ból w plecach jak i brzuchu. Gdy do jego uszu doszedł szum lecącej wody uspokoił się i dał spokój  z wstawaniem. Zaczął uporczywie wpatrywać się w szarawy sufit rozmyślając. Martwił się o nią? Tak. Bał się? Też. Bał ,że kiedyś, któregoś dnia zniknie. Obudzi się ,a jej nie będzie obok, a do niego dopiero po chwili dotrze ,że już nie wróci. Że odeszła raz na zawsze. Dlatego nie cierpiał gdy dostawała jakieś zlecenia bądź misje wiążące się z byciem z dala od niego. Nie chciał by to co działo się w jego snach, a może raczej w koszmarach ,wpełzło do rzeczywistości. Wdarło się i zepsuło wszystko to o co tyle walczył. Odgarnął długie kosmyki srebrzystych włosów ,które przykleiły się do spoconego jak i ciepłego policzka i czoła podczas snu. Westchnął cicho.
Minęły już dwa miesiące odkąd zamieszkali razem. Wydaje się ,że mieszkając ze sobą zaledwie tyle czasu nie da się przyzwyczaić do tej drugiej osoby. Nieprawda.
Na początku , owszem. Zdarzały im się kłótnie. I to dość często. Bardzo często. Mieli swoje ciche dni podczas ,których nie odzywali się do siebie ani słowem ,a jedno z nich sypiało na kanapie. Tym kimś zazwyczaj był on, bo dziewczyna zabarykadowywała się w pokoju i ani pomyślała by z niego wyjść. Do tego zawsze on musiał przepraszać bo jej pieprzona duma na to nie pozwalała i gdyby nie on pewnie po dzisiejszy dzień by się do siebie nie odzywali. Po pewnym czasie sytuacja się uspokoiła ,a kłótnie ustały. Tak samo ograniczyli wyzwiska. Teraz nie wyzywali się od najgorszych, a jedynie  zachowali typowe jak na nich nazwy typu Śmieć, Szumowina bądź ewentualnie Szuja.
W gruncie rzeczy mogłoby się wydawać iż wydorośleli ,choć tylko nieliczni ,którzy dość dobrze ich znali zauważyli tę zmianę. Starali się udawać ,że jest tak jak wcześniej ,lecz przecież nie można się wciąż okłamywać prawda ?
Zdjął rękę z twarzy i ponownie przymknął powieki ,nie mając siły by trzymać ich otwartych. Nie czuł się za dobrze, a każdy ,nawet najmniejszy , ruch wywoływał falę bólu. Dopiero teraz zorientował się ,że twarz płonie mu żywym ogniem, a po skroniach spływają kropelki potu. Sen ponownie zaczął go nużyć, a jemu nie chciało się opierać. Zasypiając usłyszał szczęk zamka ,a następnie ciche skrzypienie starych, drewnianych drzwi. Przez pewien okres czasu słychać było cichutkie krzątanie się po pokoju przez dziewczynę. Gdy wszystko już było załatwione ,nastała nieznośna cisza. W mroku, przysypiając nie usłyszał kroków dziewczyny i cienia jej ciała nachylającego się nad nim. Delikatnie musnęła jego usta swymi wargami. Jednakże gdy jej policzek otarł się przypadkowo o jego ledwie zdusiła cichy jęk. Był niesamowicie gorący ,niemal jak rozżarzony węgiel. Dotknęła go wierzchem dłoni, którą od razu po spotkaniu z rozpaloną skórą zabrała. Przeklęła pod nosem i ponownie wróciła do łazienki ,z której wyniosła ręcznik przesiąknięty chłodną wodą ,który położyła na jego czole. Spojrzała na zegarek. Zaraz się spóźni. Ale przecież nie może go zostawić w takim stanie. Zabrała z szafki telefon i przeszła do drugiego pokoju, z którego dało się słyszeć jej szept podczas rozmowy. Gdy wróciła do pomieszczenia ponownie dotknęła jego policzka. Wciąż był ciepły. Westchnęła i przysuwając do łóżka krzesło ,oparła ręce na łóżko i położyła na nich głowę, bacznie przypatrując się chłopakowi. Gdyby się dobrze przyjrzeć ,w jej oczach dostrzec można było nutkę czułości gdy spoglądała na jego śpiącą buzię. Na jego lekko rozwarte usta, na cień na policzku rzucany przez długie rzęsy, na wypieku na policzkach ,widoczne w nikłym świetle rzucanym przez lampkę. Przesiedziała tak parę godzin co pewien czas zmieniając kompres aż w końcu  znużona zasnęła.
Obudziwszy się od razu otworzył oczy. Wciąż nie mógł się podnieść ,a pulsujący ból i zawroty głowy uniemożliwiały mu widzenie. Dopiero gdy zamrugał kilkakrotnie obraz się wyostrzył. Rozejrzał się dookoła na tyle, ile pozwalała mu pozycja leżąca. Zdziwił się gdy ujrzał ciemną czuprynę ,trochę zakrywającą twarz opartą na dłoniach. Drżącą ręką powoli odgarnął włosy zaczesując jej je za ucho. Jednak dopiero teraz zorientował się ,że dziewczyna wciąż tu jest. Spojrzał odruchowo na zegarek stojący na komodzie, który wskazywał równo siedemnastą co oznaczało ,że już kilkanaście godzin temu nie powinno jej tu być. Dźgnął ją łagodnie ,a zarazem stanowczo palcem w policzek starając się obudzić. Poskutkowało i zaraz po tym jej powieki zaspane zaczęły się unosić. Obrzuciła go nieprzytomnym spojrzeniem ,który zaraz po tym od razu oprzytomniał. Szybko podniosła się i nachyliła nad nim zdejmując ręcznik i dotykając dłonią czoła.
-Lepiej Ci już?- Spytała przygryzając dolną wargę.- Wybacz zasnęłam.
-Czemu wciąż tu jesteś?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, niewdzięczny rekinie. Myślałeś idioto ,że zostawię Cię w takim stanie ?- Uniosła jedną brew.
-Uch. W jakim stanie ? Ja jestem okazem zdrowia.- Jak na te słowa od razu zaczął się podnosić jednak rwący ból nie pozwolił mu na to.
-Właśnie widać. Leż tu i się nie ruszaj. Zaraz wracam. – Z tymi słowami ponownie zniknęła za drzwiami prowadzącymi do łazienki po czym wróciła z kolejnym, chłodnym i wilgotnym ręcznikiem ,który ułożyła na jego czole.
Gdy już miała zabierać rękę, poczuła chwyt na nadgarstku i po chwili kontaktu z rzeczywistością zorientowała się ,że pociągnięta wylądowała na nim. Czuła jego nierówny oddech. Jak jego klatka piersiowa unosiła się i opadała. Spojrzała na niego zdenerwowanym wzrokiem, który przez zmartwienie zapewne nie wyszedł tak jak powinien.
-Uch. Idioto puść mnie. Nie powinieneś…
-Specjalnie dla mnie zrezygnowałaś z zadania ?- Jego pytanie troszkę ją zdziwiło.
- A kto jak nie ja zająłby się Tobą? W końcu od tego jestem.- Posłała mu słaby, zmęczony uśmiech pomimo ,którego jej oczy błyszczały. Przyglądał się chwilę jej twarzy ,dokładnie ją lustrując. Po krótkiej chwili delikatnie przesunął się w bok i przechylając się lekko , delikatnie ułożył ją obok siebie tym samym zrzucając okład z głowy czego oboje nie zauważyli. Wyciągnąwszy dłoń, chwycił jej leżącą  prosto na pościeli i splótł ich palce wciąż ją obserwując. W końcu zamknął oczy i uśmiechnął się.
-Nikt.- Zasnął.
Ona natomiast leżała jeszcze chwilę wpatrując się w jego spokojną twarz po czym mruknęła coś pod nosem i przymknęła powieki oddając się w objęcia Morfeusza.






Tak wiem, końcówkę całkiem zawaliłam. Tak samo jak i zapewne początek. Jedynie trochę pomiędzy mi się podoba. No ,ale cóż.. Zdanie należy do was :)
Pozdrawiam.

1 komentarz:

  1. Udało mi się odnaleźć w historii Twój blog, głupio byłoby prosić Cię o niego po raz kolejny ^^' Masz niewielki problemik z przecinkami. Nie tylko paru brakuje, ale też drażnią mnie spacje przed nimi. Może i w stylistyce znalazłoby się parę błędów, ale szczerze powiedziawszy musiałabym się wysilać, by je znaleźć. Fabuła? Prawie jej nie ma, jednak mnie to wcale nie przeszkadza. Nie jest zbyt słodko, rys Twojego Squalo odpowiada moim wyobrażeniom. Teoretycznie nic się tu nie dzieje, nie pada zbyt wiele słów. I dobrze, nie pasowałyby tutaj. Dzięki temu mogłam skupić się ma uczuciach i emocjach. Końcówka, nie wiem co do niej masz. Podoba mi się. Nie ma nic bardziej rozczulającego od chwili, w której twardy, z pozoru zimny facet bierze w ramiona ukochaną. Szczerze, z początku zaczęłam martwić się razem z głównym bohaterem, że dziewczyna odejdzie. Więc tym bardziej zadowolona jestem z końcówki. Zachęcona tym shotem muszę przejrzeć resztę Twoich opowiadań:)

    OdpowiedzUsuń